Efektywne alokowanie środków z SAFE może wzmocnić equity story wielu polskich firm - Wood & Co. (wywiad)
Efektywne alokowanie środków z SAFE może wzmocnić equity story spółek z sektora obronnego - poinformował PAP Biznes Co-Head of ECM and Syndicate w departamencie bankowości inwestycyjnej w Wood & Company, Przemysław Błogowski. Kluczowe dla firm z sektora obronnego będzie budowanie, dzięki unijnym środkom, portfeli zamówień i zdobywanie realnych kontraktów.
"Jeżeli środki z SAFE będą efektywnie alokowane, mogą znacząco wzmocnić tzw. equity story wielu firm z sektora obronnego i jego zaplecza technologiczno-przemysłowego. W naszym regionie liczba notowanych spółek z tej branży jest wciąż ograniczona, a globalne zainteresowanie inwestorów tym sektorem wyraźnie wzrosło w ostatnich latach. Dobrym przykładem jest spółka Colt CZ (dawna Ceska Zbrojovka), której debiut organizowaliśmy w październiku 2020 r. Spółka od IPO dokonała kilku istotnych transakcji akwizycyjnych, a dla jednej z nich w 2024 r. posiłkowała się m.in. środkami w wysokości ok. 89 mln euro pozyskanymi przez giełdę" - powiedział Błogowski.
Equity story to opowieść inwestycyjna, przedstawiająca strategię rozwoju, potencjał wzrostu i przewagi konkurencyjne spółki, mająca na celu przyciągnięcie kapitału. Może stanowić również ważne ogniwo w procesach IPO.
Dodał, że uruchomienie środków z mechanizmu SAFE może wpłynąć na większą aktywność na rynku kapitałowym, chociaż wskazał, że same pieniądze z unijnych pożyczek nie są aż tak kluczowe, jak stopień w jakim przełożyłyby się one na realne kontrakty i portfele zamówień spółek z sektora zbrojeniowego.
"Z uwagi na fakt, że proces IPO jest czasochłonny i wymaga odpowiedniego przygotowania, w krótkim terminie trudno oczekiwać nagłej fali debiutów. Bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz stopniowego otwierania się rynku, na którym wraz z pojawianiem się kontraktów i rozwojem projektów inwestycyjnych rosnąć będzie skłonność firm do pozyskiwania kapitału poprzez emisje akcji lub instrumentów dłużnych" - ocenił.
"To może się przełożyć na to, że część prywatnych firm z sektora obronnego zacznie w większym stopniu rozważać obecność na giełdzie. W Polsce od dłuższego czasu pojawiają się spekulacje dotyczące potencjalnych debiutów spółek z tej branży, które mogłyby skorzystać na rosnącym popycie na rozwiązania z obszaru bezpieczeństwa i technologii obronnych. Napływ nowych środków do sektora będzie w sposób naturalny podnosił oczekiwania dotyczące jego wzrostu, a właśnie perspektywa dynamicznego rozwoju jest jednym z głównych czynników przyciągających inwestorów na rynek akcji" - dodał.
Błogowski wskazał, że w ostatnich latach wyraźnie zmieniło się podejście do inwestowania w spółki z sektora obronnego, co obrazuje m.in. pozyskiwanie przez te firmy finansowania bankowego i rynkowego, które wcześniej było znacznie trudniejsze m.in. przez rygorystyczne przestrzeganie przepisów ESG.
"Dziś sytuacja wygląda inaczej: finansowanie bankowe, emisje obligacji czy zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych są zdecydowanie większe i nawet fundusze z krajów skandynawskich, które wcześniej bardzo rygorystycznie podchodziły do tych kwestii, inwestują w sektor obronny" - powiedział.
W jego ocenie kluczowe ograniczenie dla polskich spółek może stanowić czas potrzebny na budowę nowych mocy produkcyjnych.
PRZEDŁUŻAJĄCY SIĘ KONFLIKT NA BLISKIM WSCHODZIE MOŻE OGRANICZYĆ EKSPOZYCJĘ INWESTORÓW NA BARDZIEJ CYKLICZNE SEGMENTY RYNKU
"Jeśli taki trend utrzymywałby się dłużej, mógłby wpływać na oczekiwania dotyczące polityki monetarnej oraz perspektywy wzrostu gospodarczego. W takim scenariuszu inwestorzy często ograniczają ekspozycję na bardziej cykliczne segmenty rynku – szczególnie spółki energo- i paliwochłonne. Wrażliwe mogą być także banki, które są często traktowane jako barometr koniunktury gospodarczej" - powiedział zapytany o negatywne konsekwencję wojny USA i Izraela z Iranem.
"Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem w krótkim terminie wydaje się jednak nie tyle jednokierunkowa wyprzedaż, ile raczej okres zwiększonej zmienności i bardziej selektywnego podejścia inwestorów do poszczególnych sektorów. W takim otoczeniu szerokie indeksy mogą wykazywać większą słabość, natomiast relatywnie lepiej mogą zachowywać się spółki defensywne. Jednocześnie zmienność może być widoczna nie tylko na rynku akcji, ale także na walutach czy obligacjach" - dodał.
Dodał, że w scenariuszu bardziej negatywnym region CEE mógłby relatywnie silniej odczuć skutki konfliktu, co wynika z faktu połączenia wyższych cen energii, presji inflacyjnej i słabszego wzrostu gospodarczego.
"W scenariuszu deeskalacji konfliktu i stabilizacji sytuacji na szlakach transportowych możliwe byłoby relatywnie szybkie odbicie nastrojów rynkowych. W obecnym otoczeniu jednak prognozowanie krótkoterminowych scenariuszy obarczone jest szczególnie dużą niepewnością" - ocenił.
Maciej Białobrzeski (PAP Biznes)
mcb/ gor/