Profil:
Pepco Group NVPepco nie widzi zakłóceń w dostawach w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie (wywiad)
Pepco Group nie widzi zakłóceń w dostawach, ani znaczącego wzrostu kosztów w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Nie dostrzega też sygnałów ostrzegawczych w wynikach sprzedaży - poinformował PAP Biznes prezes Stephan Borchert. Firma jest pozytywnie nastawiona do bieżącego roku i przedstawionych prognoz.
"Jeśli chodzi o konflikt na Bliskim Wschodzie, to jesteśmy dużo lepiej przygotowani od 2024 roku, gdy mieliśmy problemy związane z transportem przez Morze Czerwone. Nasz łańcuch dostaw jest teraz bardzo odporny. Nie mamy żadnych poważnych zakłóceń. Na razie nie obserwujemy żadnych znaczących wzrostów kosztów" - powiedział PAP Biznes prezes Pepco Group.
"Zdecydowanie za wcześnie mówić więcej, bo nie wiadomo, jak długo potrwa konflikt, a nie można wykluczyć, że będzie jego dalsza eskalacja. Ważne jest, że nasz łańcuch dostaw nie jest bezpośrednio dotknięty" - dodał.
Jak poinformował, firma ponad 95 proc. wolumenu sprowadza szlakiem wokół Przylądka Dobrej Nadziei, za pomocą regularnego frachtu morskiego, przy zakontraktowanych wcześniej stawkach i wolumenach.
"Mamy podpisane umowy na znaczną część roku na stałych warunkach i nie odnotowaliśmy żadnych znaczących dopłat z tytułu siły wyższej ze strony naszych przewoźników, a to dzięki naszym wieloletnim i bardzo dobrym relacjom" - powiedział.
Pytany, czy nie obawia się, że wzrost cen ropy wpłynie na podwyżki w procesie zakupowym, powiedział: "Ceny paliw już są bardzo wysokie i zobaczymy, w którą stronę to pójdzie. Na razie jest jeszcze za wcześnie, by to oceniać. Śledzimy sytuację bardzo uważnie i pozostajemy w ścisłym kontakcie z naszymi dostawcami. Biorąc pod uwagę, że Pepco ma bardzo długie terminy realizacji, w perspektywie krótkoterminowej zbytnio się nie martwimy".
Poinformował, że spółka ma odpowiedni poziom zatowarowania, nie ma żadnych przerw w dostawach.
Pepco nie dostrzega też dotąd żadnego znaczącego negatywnego wpływu konfliktu na przychody.
"Konsumenci, którzy doświadczają jakichkolwiek tego typu wydarzeń trwających dłużej, stają się bardziej ostrożni – i doskonale to rozumiem. Chociaż wskaźniki zaufania konsumentów spadły, nasze przychody znacznie wzrosły od początku konfliktu. Zobaczymy, czy ta tendencja się utrzyma – ale czujemy się odporni" - powiedział Borchert.
"Nie zdziwiłoby nas, gdyby konsumenci o średnich dochodach zdecydowali się przejść na tańsze produkty z naszej oferty. W tej chwili nie widzimy żadnych sygnałów ostrzegawczych" - dodał.
Przychody Pepco w ciągu 25 tygodni do 22 marca wzrosły o 4,8 proc. przy założeniu stałych kursów walutowych, a w ujęciu LFL wzrosły o 4,2 proc., z wyłączeniem FMCG. Jak podano, po wliczeniu FMCG, przychody LFL wzrosły o 0,7 proc. w tym samym okresie. Spółka poinformowała, że przyczyniły się do tego pozytywne wyniki LFL w Polsce i dalszy dwucyfrowy wzrost przychodów LFL w Europie Zachodniej.
Spółka podała, że obroty marki Pepco w ostatnich tygodniach dodatkowo jeszcze się poprawiły, dzięki silnej, pozytywnej reakcji klientów na pojawienie się w sklepach grupy nowych propozycji na sezon wiosna/lato oraz na Wielkanoc. Jak podano, przełożyło się to w ostatnich czterech tygodniach na wzrost przychodów LFL o 9,6 proc., bez towarów szybkozbywalnych (oraz o 6,6 proc. licząc z FMCG).
"Jesteśmy bardzo zadowoleni. Odnotowujemy obecnie bardzo dobry wzrost przychodów, w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. Jesteśmy szczególnie zadowoleni z wyników w Europie Zachodniej, gdzie widzimy, że sklepy, które przeszły konwersję po roku handlują zasadniczo na poziomie porównywalnym, a czasem nawet wyższym niż sklepy, które jej nie przeszły i osiągają dwucyfrowe sprzedaże LFL, co jest dla nas doskonałym dowodem na to, że to działa. Także w Polsce i innych krajach w ciągu ostatnich czterech tygodni obserwowaliśmy silny wzrost wraz z ekspansją marży" - powiedział prezes Pepco.
Na poziomie grupy, w okresie 25 tygodni do 22 marca 2026 r. przychody wzrosły o 3,7 proc. (przy założeniu stałych kursów walutowych), przy negatywnym wpływie wyników Dealz. W tym samym okresie, przychody LFL grupy zwiększyły się o 3,1 proc. bez FMCG (oraz nie zmieniły się, licząc z FMCG), a przychody LFL samego Dealz spadły o 9,8 proc.
"Dealz nie wpisuje się już w strategię naszej grupy. Jesteśmy na dobrej drodze do wyjścia z Dealz. Istnieje kilka możliwych scenariuszy, ale jesteśmy przekonani, że uda nam się zrealizować wyjście z inwestycji jeszcze w bieżącym roku obrotowym, a Pepco stanie się wówczas przejrzystą strukturą" - powiedział Borchert.
Pepco podtrzymuje cele na 2026 rok.
"Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy bardzo optymistyczni. Pierwsza połowa roku była dla nas znakomita, jednak biorąc pod uwagę zmienność sytuacji rynkowej wynikającą między innymi z warunków pogodowych, podtrzymaliśmy nasze prognozy – ale z wyraźnym akcentem na pewność co do przychodów, marży i zysku. Jesteśmy pozytywnie nastawieni do bieżącego roku i przedstawionych przez nas prognoz" - powiedział prezes Stephan Borchert.
Spółka spodziewa się wzrostu przychodów w roku obrotowym 2026 na poziomie między 6 proc. a 8 proc., uwzględniając negatywny wpływ wyjścia z segmentu FMCG. Spodziewany wzrost bazowej EBITDA (MSSF 16) ma wynieść przynajmniej 9 proc. rdr. Spółka spodziewa się wzrostu bazowego zysku netto o ponad 25 proc. rdr.
Na koniec lutego 2026 r. Pepco prowadziło 4.046 sklepów. Otworzyło 31 nowych sklepów netto w trwającym I półroczu roku obrotowego 2026. Spółka spodziewa się otworzyć ok. 250 nowych sklepów netto w roku obrotowym 2026, wszystkie pod marką Pepco. Dealz prowadzi 344 sklepów (bez zmian).
Anna Pełka (PAP Biznes)
pel/ ana/