Polityka fiskalna w Polsce preferuje niezdrowe napoje kosztem wody - EY (wywiad)
W ocenie ekspertów firmy doradczej EY, polska polityka podatkowa wobec napojów stworzyła paradoks - z jednej strony woda naturalna, rekomendowana przez Ministerstwo Zdrowia jako najzdrowsza, jest objęta 23 proc. VAT, z drugiej - jej substytuty korzystają z preferencji i stawki VAT na poziomie 5 proc.
Jak powiedziała w rozmowie z PAP Biznes Dorota Pokrop, partner EY Doradztwo Podatkowe i współautorka raportu dotyczącego stosowania stawek VAT do dostaw wody butelkowanej i innych napojów bezalkoholowych, opracowanie to pokazuje, jak polityka fiskalna państwa realnie kształtuje rynek napojów i wpływa na preferencje konsumentów.
Według ostatnich dostępnych danych wartość polskiego rynku napojów gazowanych sięgnęła 21 mld zł, wody czystej 9,9 mld zł, 8,9 mld zł stanowiła sprzedaż soków, nektarów i napojów niegazowanych, 3,9 mld zł przyniosły napoje energetyzujące, a 1,55 mld zł napoje typu woda smakowa.
„Ilościowo woda przoduje, ale wartościowo wygrywają napoje gazowane” – wskazuje Dorota Pokrop.
Sprzedaż wody czystej w kanale detalicznym i gastronomicznym HoReCa w 2023 roku wyniosła w Polsce 4,26 mld litrów, a napojów gazowanych 2,06 mld litrów. Dla porównania w 2015 roku było to odpowiednio: 3,4 mld litrów i 2,17 mld litrów.
Woda czysta stopniowo zyskuje więc w wolumenie, ale napoje gazowane – choć ich konsumpcja liczona w litrach nie rośnie – znacząco zwiększyły wartość sprzedaży.
Zdaniem ekspertki EY wynika to z faktu, że są one „najmniej wrażliwe na zmianę ceny”, więc nawet wyraźne podwyżki nie odstraszają konsumentów. Jednakże woda reaguje inaczej.
„Jest najtańszym produktem w całym koszyku, ale jednocześnie najbardziej wrażliwym na wahania cen. Jeżeli stawka VAT na wodę byłaby niższa, butelka wody byłaby istotnie tańsza, a ludzie po prostu piliby jej więcej. Chodzi więc o to, żeby woda, która jest i powinna być podstawowym produktem spożywczym, nie była opodatkowywana jak produkt luksusowy” – podkreśla współautorka raportu.
Ekspertka EY wskazuje, że każdy element podnoszący cenę wody czystej – VAT, opłata kaucyjna, koszty około regulacyjne – natychmiast odbija się na konsumpcji. Kluczowe są tu wyniki estymacji tzw. elastyczności krzyżowej popytu na wodę.
„Wg wyliczeń przeprowadzonych na bazie rzeczywistych danych rynkowych w Polsce w latach 2015-2023, wzrost ceny wody o 1 procent skutkuje wzrostem konsumpcji innych napojów o 0,83 procent” – powiedziała.
Dodaje, że droższa woda niemal automatycznie wypycha konsumentów w stronę najbliższych jej substytutów, głównie wód smakowych i napojów niegazowanych.
Ten mechanizm jest tym mocniejszy, że system podatkowy premiuje produkty, które tylko formalnie różnią się od wody. Kluczowy jest próg 20 proc. zawartości soku, który pozwala obniżyć stawkę VAT z 23 do 5 proc.
„Technologicznie to może być kilka łyżeczek koncentratu soku dodanego do butelki czystej wody – po rozcieńczeniu pozwala to spełnić warunek podatkowy” – powiedziała Dorota Pokrop.
W praktyce napój smakowy oparty niemal w całości na wodzie może być opodatkowany jak sok, podczas gdy woda naturalna objęta jest najwyższą stawką podatku. Dzieje się tak niezależnie od rodzaju napoju, zarówno gazowanego, jak i niegazowanego, oraz niezależnie od tego, czy zawiera dodany cukier, substancje słodzące, aromaty i inne dodatki albo składniki takie jak kofeina czy tauryna. O ile nie są to produkty alkoholowe i zawierają co najmniej 20 proc. soku, korzystają z obniżonej 5 proc. stawki VAT.
Ale preferencje fiskalne nie kończą się na VAT.
„Napoje z dodatkiem soku są od lat praktycznie wyłączone z podatku cukrowego” – przypomina ekspertka.
W jej ocenie, efekt końcowy jest prosty: niższa cena brutto i lepsza pozycja konkurencyjna produktów, które tak samo gaszą pragnienie, a pod względem swoich walorów zdrowotnych nie mają przewagi nad wodą.
Co więcej, tę logikę powiela system kaucyjny. Zgodnie z interpretacją resortu finansów „niezwrócone butelki są opodatkowane taką stawką VAT, jak sam napój”. W praktyce więc butelka po wodzie „konsumuje” 23 proc. VAT, a butelka po wodzie smakowej już tylko 5 proc. Mimo tego, że to praktycznie takie same butelki.
Współautorka raportu podkreśla, że taka konstrukcja jest ewenementem w Unii Europejskiej.
„Nie znaleźliśmy kraju, w którym woda naturalna byłaby wyżej opodatkowana niż jej bezpośrednie substytuty” – powiedziała Dorota Pokrop.
Prawo unijne zakłada, że towary podobne nie powinny podlegać drastycznie różnym stawkom podatkowymi właśnie po to, by uniknąć zniekształcania konkurencji. Zwłaszcza gdy nie jest to podyktowane istotnym interesem społecznym zgodnym z założeniami przyjętej i realizowanej polityki, w tym przypadku prozdrowotnej.
Według wyników analizy EY, zrównanie podatku VAT na czystą wodę i napoje z co najmniej 20 proc. zawartością soku na poziomie stawki obniżonej (5 proc.) doprowadziłoby do 2028 r. do spadku dochodów z tytułu podatku VAT o 1,82 mld zł rocznie (0,039 proc. PKB).
"Rynek sprzedaży wody czystej wygenerowałby największe spadki dochodów z VAT, ponieważ wzrost konsumpcji wody czystej jedynie częściowo zrekompensowałby straty wynikające z obniżenia stawki VAT" - powiedziała Dorota Pokrop.
„To są ogromne pieniądze, ale trzeba jasno powiedzieć, że dziś ta kwota wspiera pozycję innych segmentów rynku, a nie wody” – dodała.
Jednocześnie obawia się, że w obliczu dużych potrzeb budżetowych ministerstwo finansów nie będzie skłonne do stosowania preferencyjnej stawki VAT na wodę naturalną.
"A przecież są jeszcze – trudne do oszacowania, ale realne i bardzo wymierne w obliczu rosnącej epidemii otyłości - koszty zdrowotne wynikające z konsumpcji cukru. Rząd powinien brać pod uwagę również ten aspekt” – podkreśla ekspertka.
Z kolei zrównanie podatku VAT na poziomie stawki podstawowej (23 proc.) doprowadziłoby do 2028 r. do wzrostu dochodów z tytułu podatku VAT o 2,04 mld zł rocznie (0,043 proc. PKB).
"Rynek sprzedaży napojów niegazowanych oraz napojów typu woda smakowa wygenerowałby największy wzrost przychodów z VAT ze względu na znaczną podwyżkę stawki VAT. Wzrosłyby również wpływy z VAT ze sprzedaży wody czystej, w związku z przepływem części konsumpcji z drożejących napojów z sokiem. Z kolei wzrost wpływów z VAT byłby ograniczony z powodu ograniczenia konsumpcji drożejących napojów" - uważa ekspertka EY.
Cały system, zdaniem współautorki raportu EY, ilustruje zasadę domina w prawie publicznym.
„Jedna nietrafiona regulacja powoduje lawinę kolejnych” – powiedziała Dorota Pokrop.
"Najpierw matryca stawek VAT, potem tarcza antyinflacyjna, w której sok okazał się produktem pierwszej potrzeby, a woda już nie, następnie podatek cukrowy i wreszcie system kaucyjny. Każdy kolejny element odtwarza pierwotny błąd klasyfikacyjny" - dodała.
Dyskusję dodatkowo komplikuje fakt, że sama branża nie mówi jednym głosem. Są producenci, którzy robią tylko wodę, i tacy, którzy mają w ofercie wszystko – wodę, smaki i napoje. Ci pierwsi nie skorzystają z „furtki soku”, drudzy często poszli w tę stronę tylko dlatego, żeby skorzystać na stawce VAT.
„Dlatego to trudny temat – bo część graczy sprytnie korzysta na obecnym systemie” - powiedziała.
„Potrzebny jest sprawiedliwy system fiskalny gwarantujący warunki równej konkurencji dla przedsiębiorców” - dodała.
Piotr Rożek (PAP Biznes)
pr/