STRABAG ma 9 mld zł w portfelu zleceń, ale dla branży budowlanej to trudny rok (wywiad)
Grupa budowlana STRABAG ma obecnie portfel zleceń o wartości 9 mld zł, ale członek zarządu spółki Wojciech Trojanowski mówi, że ten rok i następny mogą być dla branży budowlanej w Polsce słabe. Jego zdaniem, inwestycje są niewielkie, a zlecenia często trafiają do firm spoza UE, które wygrywają ceną.
Dane statystyczne GUS wskazują, że w dwóch kwartałach roku 2025 produkcja budowlano-montażowa w Polsce maleje. Spadek o 7 proc. był obserwowany już w 2024 roku, a za dwa kwartały 2025 roku odnotowano obniżenie produkcji o kolejne dwa punkty procentowe.
"Oczywiście czwarty kwartał jest dla branży kluczowy, ale nie wydaje się, by nastąpiła znacząca poprawa. Ten rok będzie słabym rokiem, słabszym niż przewidywaliśmy. Widać mniejszą realizację inwestycji właściwie we wszystkich sektorach budownictwa, w inwestycjach publicznych, w dużych projektach infrastrukturalnych, widoczny również jest spadek inwestycji prywatnych" - powiedział PAP Biznes członek zarządu STRABAG Wojciech Trojanowski.
Mówi on o dosyć słabym popycie na rynku w tym roku i nie zakłada dużych wzrostów w 2026 roku.
"Krytyczny dla branży będzie rok 2027 i lata następne. Zakładamy wtedy pozytywny rozwój, a więc znaczący wzrost produkcji budowlanej w Polsce, bo duże inwestycje infrastrukturalne w końcu się rozpędzą. Popyt prywatny będzie rósł chociażby w związku z malejącymi stopami proc." - powiedział.
"Być może w 2027 roku będzie już możliwość odbudowy Ukrainy, co bez względu na indywidualne plany jednej czy drugiej firmy, spowoduje ogromne zapotrzebowanie na materiały budowlane i to będzie atrakcyjny rynek. Odbudowa Ukrainy to duża szansa dla firm budowlanych również w Polsce, ale jednocześnie duże zagrożenie dla budownictwa, bo jeżeli w Polsce warunki kontraktowe będą takie jakie są, to być może firmy będą się decydować realizować kontrakty związane z odbudową na Ukrainie, a nie w Polsce" - dodał.
Jego zdaniem, nadal ważny jest temat dostępności kredytów szczególnie w budownictwie mieszkaniowym. Niewiele jest nowych przetargów w budownictwie biurowym. Obecnie pojawia się na rynku więcej dużych przetargów kolejowych.
"Pamiętajmy, że w tym sektorze ostatnie 3 lata były okresem dużego zastoju. Właściwie wszystkie firmy walczyły o przetrwanie i zastanawiały się jak zagospodarować swój potencjał. W kontraktach kolejowych widać, że pojawiły się fundusze z KPO i nastąpiło przyspieszenie" - powiedział Wojciech Trojanowski.
"Obserwujemy przesuwanie się inwestycji w hydrotechnice, których nie było w tym roku zbyt dużo. Dosyć optymistycznie patrzymy na budownictwo energetyczne, na inwestycje związane z ochroną środowiska i ochroną zdrowia, które będą dofinansowywane z pieniędzy z KPO" - dodał.
Członek zarządu STRABAG mówi o rozczarowaniu słabym tempem organizowania nowych przetargów przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2025 roku. Z zadowoleniem przyjmuje jednak informacje na temat planów na czwarty kwartał oraz lat 2026 i 2027.
"W zakresie dużych postępowań, organizowane są przetargi związane z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego. Trwa postępowanie na budowę terminala, gdzie pięć konsorcjów zostało zakwalifikowanych do tak zwanego dialogu konkurencyjnego. Widzimy przygotowania do budowy elektrowni atomowej, ale to nie przekłada się na produkcję budowlaną w kolejnych kwartałach" - powiedział.
Według Wojciecha Trojanowskiego, poziom inwestycji prywatnych też nie jest taki jakiego oczekuje branża budowlana.
"Dalej jesteśmy gdzieś na poziomie 17 proc. PKB, a minimum, które powinniśmy mieć, to 20 proc. Przypominam, że strategie rządowe mówiły o wzroście poziomu inwestycji do 25 proc. PKB. Widzimy, że niektóre branże, które tradycyjnie sporo inwestowały, chociażby branża motoryzacyjna czy AGD, ma też swoje problemy, w tym z popytem i kosztami. Obserwujemy wstrzemięźliwość w realizacji inwestycji" - powiedział.
Wojciech Trojanowski wskazuje, że dla branży ważne jest równomierne rozłożenie przetargów w czasie. Ma to wpływ również na jakość i konkurencyjność ofert. Ważne jest też - jego zdaniem - ogłaszanie przetargów w systemie „buduj” aby przyspieszyć proces inwestycyjny.
"Duża część pieniędzy z KPO jest przeznaczona na transformację energetyczną, niestety jeszcze tych kontraktów nie widać. W samorządach też jest mniejsza liczba przetargów niż w ostatnich latach. Generalnie obserwujemy bardzo dużą konkurencję i dużo mniej pieniędzy na rynku niż oczekiwaliśmy i z tego też wynikają złe nastroje w branży, firmy nastawione są raczej na przetrwanie, a nie na ekspansję" - powiedział.
Członek zarządu Strabag bardzo pozytywnie ocenia uchwaloną przez parlament i podpisaną przez prezydenta zmianę do Prawa Zamówień Publicznych, która nakłada na inwestorów obowiązek wytłumaczenia, dlaczego dopuszczają firmy spoza Unii Europejskiej. Na przykład zamawiający na rynku kolejowym PKP PLK wyklucza możliwości uczestniczenia firm spoza Unii Europejskiej i z krajów, które nie mają podpisanych umów o współpracy gospodarczej z Unią Europejską.
W ocenie Trojanowskiego, jest to racjonalne, bo potencjał produkcyjny to miejscowi inżynierowie, miejscowe środki produkcji i pracownicy, a nie firmy, które przyjeżdżają do Polski na realizację kontraktu.
"Biorąc też pod uwagę zaostrzającą się konkurencyjność w skali globalnej, dlaczego my jako Europejczycy, którzy de facto wydajemy pieniądze naszych dzieci i wnuków, mamy wydawać je na firmy spoza Unii Europejskiej. Budujmy swoją odporność gospodarczą i konkurencyjność w oparciu o lokalne podmioty. Ważna jest świadomość inwestorów, że to nie jest obojętne, komu zlecają kontrakt i chodzenie na skróty, czyli zlecenie według najniższej ceny, nie zawsze jest dobre" - powiedział.
"Nie jest tajemnicą, że firmy z takich krajów jak Chiny czy Turcja mocno korzystają z dotacji na swoich lokalnych rynkach, żeby móc składać korzystne oferty za granicą. Nie chodzi tylko o kryteria kapitałowe. Często przecież również polscy przedsiębiorcy lokują akcje swoich firm poprzez zagraniczne podmioty, np. fundacje. To muszą być firmy, które mają tak zwany Polish content, płacą tutaj podatki i są tu obecne. Repolonizacja nie powinna być nacjonalizacją, powinna wzmacniać procesy konkurencyjnego i transparentnego zlecenia przetargów" - dodał.
Wojciech Trojanowski zdaje sobie sprawę, że przy obecnym spadku koniunktury część podmiotów może mieć problemy z płynnością, szczególnie takie, które zainwestowały dużo w potencjał produkcyjny, bądź realizują kontrakty ze stratami.
"Zawsze przestrzegam, że konkurencja o każdy kontrakt i nieliczenie się z kosztami przynosi opłakane skutki" - powiedział.
"W perspektywie kilku lat sądzę, że inflacja w budownictwie będzie dużo większa niż w całej gospodarce. To zakładamy w naszych ofertach i dyskutujemy cały czas z inwestorami odnośnie chociażby zasad waloryzacji kontraktów, które w mojej ocenie dalej są nieefektywne" - dodał.
Branża pozytywnie ocenia reakcję strony publicznej na wojnę w Ukrainie i związany z tym wzrost kosztów w postaci rewizji limitów waloryzacyjnych najpierw z 5 do 10 proc., a potem w GDDKiA do 15 proc. Przedstawiła jednak zamkniętą listę kontraktów podpisanych jeszcze przed wojną, gdzie już potwierdzony wzrost kosztów sięgał 21 proc.
"Uuważamy, że fair byłaby wypłata waloryzacji do tej bezspornej kwoty 21 proc. Dostarczyliśmy stronie publicznej wystarczająco dużo argumentów, dokumentów i wyliczeń odnośnie do każdego kontraktu osobno. Mam nadzieję, że uda się to jeszcze przeforsować" - powiedział.
"Natomiast patrząc w przyszłość uważam, że wzory waloryzacyjne od początku zostawiające połowę ryzyka u wykonawcy to za mało. Ostatnie lata, w tym Covid-19 i wojna na Ukrainie, powinny nas nauczyć, że w długoterminowych kontraktach nie możemy przewidzieć co się wydarzy. Nie wiemy, co będzie na rynku przez kolejne 5 lat, a w tej chwili rozmawiamy o kontraktach wieloletnich, infrastrukturalnych, gdzie termin ich realizacji jest bardzo ważny" - dodał.
Wojciech Trojanowski mówi, że STRABAG w ostatnich latach nie miał problemu z pozyskiwaniem pracowników. Wzrost wynagrodzeń w większych firmach w Polsce wynosił około 9 proc. Obecnie w budownictwie był w granicach 6 proc. Spodziewa się, że może być to nawet kilkanaście procent jeżeli koniunktura się poprawi.
Poinformował, że STRABAG jako grupa kapitałowa w Polsce na pewno przekroczy przychody na poziomie 7 mld zł w tym roku.
"Jest trochę gorzej niż rok temu. STRABAG posiada potencjał, żeby rocznie mieć przychody na poziomie 8 mld zł. Naszym celem jest 10 mld zł, ale nie tyle wzrost obrotów jest dla nas ważny, ile raczej marża, zysk i trwałość wyników" - powiedział członek zarządu.
Grupa STRABAG ma obecnie 9 mld zł w portfelu, a produkcję na 2026 rok ma zapewnioną w granicach 70 proc. Dosyć dobrze rozwija się sektor budownictwa kubaturowego w grupie, z poziomem sprzedaży na poziomie 1,7-1,8 mld zł.
"Jesteśmy obecni we wszystkich sektorach budownictwa. Jesteśmy liderem rynku jeżeli chodzi o regionalne budownictwo drogowe i tutaj zwiększamy swoją obecność. Dzięki akwizycji spółki Zaberd jesteśmy także obecni na rynku utrzymania infrastruktury i chcemy ten sektor rozwijać" - powiedział.
"Jeśli chodzi o kontrakty kolejowe, to pozyskaliśmy bardzo duży kontrakt na rozbudowę ważnej stacji węzłowej Maksymilianowo w okolicach Bydgoszczy. Złożyliśmy też najkorzystniejszą ofertę w przetargu na sąsiadujący odcinek, jeżeli uda nam się ten kontrakt podpisać, to zwiększy nam portfel o kolejne 800 mln zł" - dodał.
W jego ocenie, rynek budowalny w Europie także przeżywa czas dekoniunktury.
"Obserwowany jest największy od lat spadek w segmencie budowlanym na Węgrzech, widzimy w tej chwili spadek inwestycji w Austrii przy jednoczesnym dużym wzroście Rumunii. Czechy są dosyć stabilnym rynkiem, ale Słowacja boryka się problemami z funduszami unijnymi oraz niewielką liczbą przetargów" - powiedział.
"Dla grupy kapitałowej STRABAG SE niezmiernie ważny jest rynek niemiecki, gdzie pojawiają się zapowiedzi inwestycji w infrastrukturę i w przemysł obronny. Mamy rekordowy portfel w Niemczech, jeżeli chodzi o budownictwo ogólne, infrastrukturalne i kolejowe, bo tam wydatki kolejowe zostały zwiększone o kilka miliardów euro rocznie" - dodał.
Piotr Rożek (PAP Biznes)
pr/