BGK obniża prognozę dynamiki wzrostu gospodarczego Polski w '26 do 3,5 proc. (opinia)
Ekonomiści Banku Gospodarstwa Krajowego zrewidowali swoją prognozę dynamiki PKB Polski w 2026 r. do 3,5 proc. z 3,7 proc. - wynika z najnowszego raportu banku. Stopa referencyjna NBP pozostanie niezmieniona w horyzoncie końca bieżącego roku; a w 2027 r. spadnie do 3,50 proc.
"Nasz scenariusz makroekonomiczny dla krajowej gospodarki uległ nieznacznemu pogorszeniu. Na 2026 rok oczekujemy dynamiki PKB na poziomie 3,5 proc. rdr (poprzednio: 3,7 proc.). Wciąż do agregatu kontrybuować będą przede wszystkim komponenty popytu wewnętrznego przy nieco niższym niż w poprzednim cyklu prognoz wkładzie inwestycji" - napisano w raporcie BGK.
Ekonomiści wskazują, że na wzrost w kolejnych kwartałach wpływać będzie przebieg wojny na Bliskim Wschodzie.
"Przy założeniu, że w perspektywie najbliższych miesięcy ulegnie ona zakończeniu (co jest podstawą naszego scenariusza bazowego), obniżenie tempa wzrostu pozostanie relatywnie niewielkie. Obecny rozpęd krajowej gospodarki zapewne zneutralizuje większość negatywnych efektów. Tempo wzrostu konsumpcji pozostanie przynajmniej solidne, zwłaszcza że redukcje podatków na paliwa będą ograniczać wpływ wojny na nastroje gosp. dom." - napisano.
"Kalendarz absorpcji środków UE będzie korzystnie oddziaływać na dynamikę inwestycji. W takim scenariuszu prognozujemy, ze wzrost PKB będzie w bieżącym roku znajdować się na poziomie ok. 3,5 proc., a w przyszłym roku PKB jeszcze nieznacznie podniesie się do 3,7 proc." - dodano.
Bilans ryzyka stoi jednak po stronie słabszego tempa wzrostu.
"Wywołane przedłużeniem amerykańsko-izraelskiej inwazji na Iran kolejne wzrosty cen ropy, gazu i węgla mogą prowadzić do wyraźnego spowolnienia gospodarczego w kolejnych kwartałach. W wypadku materializacji negatywnego scenariusza problemem będzie nie tylko utrzymanie popytu wewnętrznego, zwłaszcza że sytuacja fiskalna nie daje dużej przestrzeni do zwiększenia stopnia stymulacji, lecz także utrzymanie solidnych dynamik eksportu" - wskazali ekonomiści.
"Drogie surowce mogą bowiem ciągnąć w dół całą globalną gospodarkę poprzez efekty niższych dochodów rozporządzalnych konsumentów, pogorszenie klimatu inwestycyjnego oraz zaburzenia podażowe. Negatywne sprzężenie zwrotne będzie zwiększane przez jednoczesne spowolnienie w wielu gospodarkach" - dodali.
Jak zaznaczają, towarzysząca temu wysoka inflacja może ograniczać reakcję ze strony najważniejszych banków centralnych, bądź nawet skłaniać je do zwiększenia stopnia restrykcyjności polityki pieniężnej, co dodatkowo wzmacniałoby negatywne trendy.
Ekonomiści BGK oceniają, że wyraźnie wyższym poziomem niepewności charakteryzuje się ścieżka inflacji na najbliższe kwartały.
"W założeniu stopniowego wygasania problemów podażowych dla surowców energetycznych zakładamy dynamikę CPI na poziomie 3,4 proc. (poprzednio: 2,6 proc.) dla 2026 r. Uwarunkowania geopolityczne pozostają jednak wyjątkowo dynamiczne, co zwiększa ryzyko symetrycznego odchylenia CPI od bazowego scenariusza" - napisano w raporcie.
Autorzy raportu wskazują, że bieżąca sytuacja generuje również wyzwania dla krajowych władz monetarnych.
"W naszym głównym scenariuszu (względnie szybka normalizacja sytuacji na Bliskim Wschodzie) siła procesów inflacyjnych nie jest na tyle duża, aby zmuszać RPP do podniesienia stóp procentowych. Wpisują się w to wprowadzone redukcje podatków na paliwo, które ograniczają ryzyko wybicia CPI w najbliższych miesiącach ponad górne pasmo odchyleń od celu i uwiarygadniają scenariusz wait and see" - napisano w raporcie.
"Jeśli jednak konflikt będzie wydłużał się, a jego skutki (np. wieloletnie globalnie ograniczenie podaży ropy i gazu) będą podnosić inflację nie tylko w 2026 lecz również w 2027 roku, to problemowi podwyższonej inflacji będzie towarzyszyć wyraźne osłabienie wzrostu gospodarczego. Pogorszenie koniunktury będzie miało przy tym charakter globalny, co będzie uzasadniało utrzymywanie nawet wyraźnie ujemnych realnych stóp procentowych. Im wyższa inflacja, tym silniejsza globalna dekoniunktura" - dodano.
Ekonomiści podkreślają, że swobodę w kształtowaniu poziomu stóp procentowych daje RPP relatywnie mocny złoty.
"Skala marcowej deprecjacji jest o wiele mniejsza, niż po rosyjskiej agresji na Ukrainę, a sam poziom notowań złotego w ujęciu realnym (deflowanym CPI) pozostaje na wieloletnich szczytach wobec szerokiego zakresu partnerów handlowych" - napisano w raporcie.
"W konsekwencji oczekujemy, że stopa referencyjna NBP pozostanie niezmieniona w horyzoncie końca bieżącego roku, by w kolejnym roku zejść do 3,50 proc. (-25 pb.)" - dodano.
Jak wskazują ekonomiści, bilans ryzyka dla tego scenariusza jest równomierny i zależny od czynników geopolitycznych.
"Szybkie zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie może skutkować powrotem do scenariusza obniżek jeszcze w bieżącym roku. Z kolei przy jednoczesnym wydłużeniu konfliktu i jego eskalacji połączonym z silnym osłabieniem złotego nie można wykluczyć reakcji ze strony RPP" - napisano. (PAP Biznes)
pat/ osz/