Dewelopment nowych źródeł OZE w Polsce stał się drogi - Onichimowski, PSE
Inwestorzy zwracający się do PSE po warunki przyłączenia, realizują te warunki w kilku procentach, a blokowanie systemu powoduje, że dewelopment OZE w Polsce stał się niezwykle drogi - wskazywał na posiedzeniu komisji sejmowych prezes PSE Grzegorz Onichimowski. Dlatego, jego zdaniem, konieczna jest reforma Prawa energetycznego, bo koszt dewelopmentu przekłada się na ceny energii.
"Ci inwestorzy, którzy zwracają się do nas po warunki przyłączenia, realizują te warunki w kilku procentach. To (...) zjawisko zachodzi w mniejszym lub większym stopniu w wielu krajach, przynajmniej w wielu krajach europejskich. Jednym z krajów, w którym najmocniej to miało miejsce była Wielka Brytania, która rok temu podjęła reformę, na której w dużej mierze się wzorowaliśmy, przygotowując te zapisy" - powiedział Onichimowski podczas połączonego posiedzenia komisji ds. energii i deregulacji, odnosząc się do projektu nowelizacji Prawa energetycznego.
Dodał, że po roku od wprowadzeniu reformy szybkość fizycznego przyłączania nowych źródeł w Wielkiej Brytanii zwiększyła się dwukrotnie.
"Już 2-3 lata temu na tym rynku (w Polsce - PAP), tzw. projekty, które tak naprawdę składały się z warunków przyłączenia plus ewentualnie paru papierków, były wyceniane na 50 tys. euro, a czasem i 100 tys. euro od megawata mocy. Znany jest przypadek, że za taki projekt spółka Skarbu Państwa zapłaciła 800 tys. zł za megawat. To oznacza, że dewelopment w Polsce stał się niezwykle drogi, a dewelopment przecież przekłada się potem na ceny energii" - dodał.
Jego zdaniem obniżenie kosztu dewelopmentu w OZE jest dziś jednym z najważniejszych zadań, stąd propozycja reformy przyłączy, bo w obecnym stanie prawnym blokowane są też bardzo dobre projekty.
Odniósł się też do krytyki branży OZE i jej apelu o ochronę praw nabytych.
"Nie chcemy nikomu odbierać żadnych praw nabytych. Chcemy, żeby te warunki, które wydaliśmy, pozostały w mocy, ale chcemy wprowadzić mechanizm weryfikacji realności projektu. Jeśli 2 proc., czy 1 proc. wartości projektu musi zostać złożony jako zabezpieczenie finansowe do operatora, to nie widzimy, że jest to jakaś przeszkoda w realizacji projektu" - powiedział Onichimowski.
W środę podczas połączonego posiedzenia komisji ds. energii, klimatu i aktywów państwowych oraz komisji ds. deregulacji przegłosowano skrócenie postępowania z projektem poprzez niezwłoczne przystąpienie do pierwszego czytania. Rząd wnioskował o przyspieszenie prac nad projektem m.in. ze względu na fakt, że zawiera on zapisy realizujące tzw. kamień milowy KPO.
W połowie stycznia wiceminister energii Wojciech Wrochna poinformował, że w Polsce jest 240 GW wydanych warunków przyłączeniowych, z czego 150 GW to OZE, a 90 GW magazyny. Podkreślał, że zmiany w Prawie energetycznym wprowadzą większą transparentność w procesie uzyskiwania warunków przyłączenia do sieci elektroenergetycznej nowych źródeł i odblokują moce przyłączeniowe.
Tymczasem organizacje zrzeszające polskich przedsiębiorców inwestujących w odnawialne źródła energii wystosowały na początku stycznia list do premiera Donalda Tuska, w którym apelowały o pilną interwencję i korektę projektu przepisów.
Jak argumentuje branża, projektowane przepisy zmieniają zasady gry w trakcie jej trwania. Autorzy listu wskazują, że nowe, wysokie opłaty i zabezpieczenia finansowe mają objąć również inwestycje, które już uzyskały warunki przyłączenia lub podpisały umowy z operatorami sieci, co oznacza w praktyce działanie prawa wstecz.
Zdaniem przedstawicieli branży, projekt w obecnym kształcie uderza przede wszystkim w małe i średnie polskie firmy, które nie dysponują kapitałem porównywalnym z międzynarodowymi koncernami energetycznymi.
Przyjęty przez rząd projekt zmiany Prawa energetycznego zobowiązuje operatorów systemów dystrybucyjnych i przesyłowego do tworzenia dostępnych publicznie platform z informacjami m.in. o dostępnych zdolnościach przyłączeniowych, złożonych wnioskach o określenie warunków przyłączenia, statusie rozpatrywania wniosku, wnioskach odrzuconych wraz z uzasadnieniem, czy też kryteriach stosowanych do obliczania przepustowości sieci dostępnej dla nowych przyłączeń.
Wzrosnąć ma kwota zaliczki na poczet opłaty za przyłączenie: z 30 zł do 60 zł za każdy kilowat wnioskowanej mocy przyłączeniowej. Maksymalna kwota zaliczki wyniesie 6 mln zł. Zaliczkę będą musiały wnosić wszystkie podmioty ubiegające się o przyłączenie do sieci o napięciu wyższym niż 1 kV. Pojawi się też bezzwrotna opłata za rozpatrzenie wniosku o określenie warunków przyłączenia, w maksymalnej wysokości 100 tys. zł.
Dodatkowo podmioty ubiegające się o przyłączenie do sieci o napięciu powyżej 1 kV będą musiały składać zabezpieczenie, np. w formie kaucji: 30 zł za każdy kilowat mocy przyłączeniowej do 100 MW oraz 60 zł dla źródeł powyżej 100 MW. (PAP Biznes)
jz/ gor/