Dla UE i Polski głównym zagrożeniem są gospodarcze skutki wzrostu cen ropy i gazu - PIE (opinia)
Dla Unii Europejskiej i Polski podstawowym zagrożeniem nie jest brak bezpieczeństwa dostaw ropy naftowej i gazu, lecz gospodarcze skutki wzrostu cen tych surowców - ocenili w tygodniowym raporcie analitycy PIE. Ich zdaniem rynek gazu jest bardziej wrażliwy na konflikt na Bliskim Wschodzie niż rynek ropy.
"Dla Unii Europejskiej i Polski podstawowym zagrożeniem nie jest brak bezpieczeństwa dostaw ropy naftowej i gazu, lecz gospodarcze skutki wzrostu cen tych surowców (dla gazu nawet od 40 proc. – według El Pais, do 130 proc. – według Goldman Sachs)" - napisali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Dodali, że UE dużą część dostaw ropy naftowej pozyskuje z Norwegii i USA (ok. 30 proc. w III kwartale 2025 r.), natomiast największy import z państw z regionu Cieśniny Ormuz pochodził w tym czasie z Arabii Saudyjskiej i stanowił ok. 7 proc. łącznego importu.
"Do Polski z tego kraju w 2025 r. trafiło 48 proc. całkowitych dostaw ropy naftowej (dane GUS, kod CN 2709 i 2710), choć w większości omijały Cieśninę Ormuz. Wzrost cen ropy może jednak zostać częściowo zneutralizowany zapowiadanym wzrostem wydobycia ropy przez państwa OPEC+ od kwietnia o 206 tys. b/d. Jednakże ryzyko znacznego wzrostu inflacji i wystąpienia konsekwencji gospodarczych z tym związanych rośnie w sytuacji przedłużania się konfliktu" - wskazali.
Zaznaczyli, że w przypadku gazu, zależność importowa ma inny charakter.
"Niemal 60 proc. importu skroplonego gazu ziemnego do UE w III kwartale 2025 r. pochodziło ze Stanów Zjednoczonych, a zaledwie 6 proc. z Kataru. W przypadku Polski udział był większy – w 2024 r. 16 proc. dostaw gazu pochodziło z tego państwa. W 2025 r. odebrano z Kataru 16 z 81 ładunków skroplonego gazu przyjętych w porcie w Świnoujściu" - dodali analitycy.
Ich zdaniem z perspektywy bezpieczeństwa energetycznego Europy i Polski blokada w Cieśninie Ormuz ma mniejsze znaczenie dla dostaw ropy dzięki rurociągom w regionie pozwalającym ominąć wąskie gardło transportu morskiego.
"Funkcjonuje rurociąg do Fujarah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, który pozwala ominąć Cieśninę, drugi do Yanbu w Arabii Saudyjskiej pozwala ominąć także Cieśninę Bab al-Mandab. Trzeci, SUMED dostarcza ropę b0ezpośrednio nad Morze Śródziemne omijając Kanał Sueski. Takiej infrastruktury nie ma jednak dla eksportu gazu z regionu, szczególnie z Kataru" - wskazali.
Dlatego, w ich opinii, konsekwencje na rynku gazu są poważniejsze niż na rynku ropy naftowej. Dodatkowo, problemem mogą okazać się ograniczone możliwości magazynowania surowców, a w konsekwencji wstrzymanie produkcji. (PAP Biznes)
jz/ ana/