Rząd chce zmian w wydawaniu warunków przyłączenia OZE do sieci; branża protestuje

Zmiany w Prawie energetycznym wprowadzą większą transparentność w procesie uzyskiwania warunków przyłączenia do sieci elektroenergetycznej nowych źródeł i odblokują moce przyłączeniowe - ocenia wiceminister energii Wojciech Wrochna. Polscy inwestorzy apelują o zmianę m.in. w zakresie ochrony praw nabytych.

fotowoltaika

"Ustawa jest po to, żeby model wydawania warunków przyłączenia usystematyzować, uczynić bardziej transparentnym, tańszym, mniej spekulacyjnym. Rozwiązania, które wprowadzamy próbują system uzdrowić i dać jak najszybciej szanse powstawania projektom dobrym i zdrowym, które będą dawały najlepszy zwrot z kapitału" - powiedział na spotkaniu z dziennikarzami Wojciech Wrochna, wiceminister energii i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Jak poinformował, w Polsce jest 240 GW wydanych warunków przyłączeniowych, z czego 150 GW to OZE, a 90 GW magazyny.

"Instalacje o mocy 36 GW już pracują, a – według naszych szacunków - jeszcze ok. 50 GW się wybuduje. Szacujemy, że reszta mocy będzie mogła zostać odblokowana po zmianie przepisów" - powiedział Wrochna.

"10-12 największych podmiotów zajmujących się developmentem OZE ma w swoim portfelu ponad 50 proc. wszystkich warunków przyłączeniowych, czyli w ręku tych kilkunastu podmiotów jest około 120 GW. Są w Polsce podmioty, które pojedynczo dysponują warunkami przyłączenia dla fotowoltaiki na moc zbliżoną do 30 GW. Doszliśmy do sytuacji, w której w zasadzie nie ma możliwości wydawania warunków, czy to na poziomie OSP, czy OSD. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że doszliśmy do limitu i musimy to uporządkować" - dodał.

Według resortu energii, proponowana reforma ma rozwiązać problem blokowania mocy przyłączeniowych w związku z wydanymi, ale nierealizowanymi warunkami przyłączenia. Ma też zwiększyć pewność inwestycyjną oraz przyspieszyć proces inwestycyjny w OZE.

"Chcemy walczyć z systemem, w którym podmioty deweloperskie monopolizują na dużą skalę model doprowadzania projektów do fazy +Ready to Build+, musimy wywrzeć presję na realizację projektów" - powiedział wiceminister.

Jak zauważył, błędy były też popełniane po stronie operatorów, którzy wydawali zbyt dużo warunków przyłączeniowych, a umowy przyłączeniowe nie zawierały wystarczających postanowień w zakresie zabezpieczeń, prawidłowości realizacji samego przyłączenia, możliwości wypowiedzenia.

Przyjęty przez rząd projekt zmiany Prawa energetycznego zobowiązuje operatorów systemów dystrybucyjnych i przesyłowego do tworzenia dostępnych publicznie platform z informacjami m.in. o dostępnych zdolnościach przyłączeniowych, złożonych wnioskach o określenie warunków przyłączenia, statusie rozpatrywania wniosku, wnioskach odrzuconych wraz z uzasadnieniem, czy też kryteriach stosowanych do obliczania przepustowości sieci dostępnej dla nowych przyłączeń.

Wzrosnąć ma kwota zaliczki na poczet opłaty za przyłączenie: z 30 zł do 60 zł za każdy kilowat wnioskowanej mocy przyłączeniowej. Maksymalna kwota zaliczki wyniesie 6 mln zł. Zaliczkę będą musiały wnosić wszystkie podmioty ubiegające się o przyłączenie do sieci o napięciu wyższym niż 1 kV. Pojawi się też bezzwrotna opłata za rozpatrzenie wniosku o określenie warunków przyłączenia, w maksymalnej wysokości 100 tys. zł.

Dodatkowo podmioty ubiegające się o przyłączenie do sieci o napięciu powyżej 1 kV będą musiały składać zabezpieczenie, np. w formie kaucji: 30 zł za każdy kilowat mocy przyłączeniowej do 100 MW oraz 60 zł dla źródeł powyżej 100 MW.

"Zwiększamy kwotę zaliczki wnoszonej przy wnioskowaniu o warunki przyłączenia, ale ona nie była zmieniana od 17 lat, a koszty realizacji przyłączeń, koszty procedowania wniosków w tym czasie wzrosły drastycznie. To nie jest wysoka zaliczka dla podmiotów, które chcą realizować duże, poważne inwestycje" - powiedział Wojciech Wrochna.

"Koszty inwestycji praktycznie nie wzrosną, przyspieszamy tylko moment, gdy trzeba ponieść większe nakłady na potrzeby przyłączenia" - dodał.

Projekt przewiduje też likwidację wymogu realizacji przyłączenia OZE w terminie 48 miesięcy od zawarcia umowy o przyłączenie. Okres ważności warunków przyłączenia skróci się z dwóch lat do roku. Będzie też możliwość ponownej weryfikacji warunków przyłączenia na etapie zawierania umowy o przyłączenie i odmowy jej zawarcia w przypadku stwierdzenia braku warunków.

"Skracamy termin na zawarcie umowy przyłączeniowej z 24 miesięcy do 12 miesięcy, by harmonogram rozwoju projektów był szybszy. Wprowadzamy też do ustawy zabezpieczenie wykonania umowy przyłączeniowej i kamienie milowe związane z realizacją umowy, które będą eliminować tych, którzy nie realizują projektów" - powiedział wiceminister.

Organizacje zrzeszające polskich przedsiębiorców inwestujących w odnawialne źródła energi wystosowały kilka dni temu list do premiera Donalda Tuska, w którym apelują o pilną interwencję i korektę projektu przepisów.

"Rozumiemy potrzebę uporządkowania rynku i walki ze spekulacją. Jednak nie można tego robić kosztem uczciwych inwestorów, łamiąc podstawowe zasady państwa prawa i przerzucając ryzyko systemowe na obywateli" - napisano w liście, podpisanym m.in. przez Polską Izbę Gospodarczą Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej.

Jak argumentuje branża, projektowane przepisy zmieniają zasady gry w trakcie jej trwania. Autorzy listu wskazują, że nowe, wysokie opłaty i zabezpieczenia finansowe mają objąć również inwestycje, które już uzyskały warunki przyłączenia lub podpisały umowy z operatorami sieci, co oznacza w praktyce działanie prawa wstecz.

"Dla tysięcy inwestorów – w większości polskich firm – oznacza to ryzyko utraty wielomilionowych środków, które zostały zainwestowane zgodnie z obowiązującym prawem. W skrajnych przypadkach nowe obowiązki finansowe mogą sięgać kilkunastu–kilkudziesięciu milionów złotych na jeden projekt, bez gwarancji, że inwestycja będzie mogła zostać zrealizowana, z uwagi na niezależne od inwestora czynniki" - czytamy.

Zdaniem przedstawicieli branży, projekt w obecnym kształcie uderza przede wszystkim w małe i średnie polskie firmy, które nie dysponują kapitałem porównywalnym z międzynarodowymi koncernami energetycznymi.

Sygnatariusze listu apelują o korektę projektu w zakresie ochrony praw nabytych, wyłączenia retroaktywnego stosowania nowych opłat i zabezpieczeń, wprowadzenia racjonalnych kryteriów realizacji projektów w umowach przyłączeniowych (w tym kamienie milowe).

Wiceminister energii odpiera zarzuty o działaniu prawa wstecz.

"Oceniamy, że zarzuty branży dotyczące niekonstytucyjności przepisów i działania prawa wstecz są chybione. Podmiot, który ma wydane warunki przyłączenia, nie wie, jaką umowę przyłączeniową zawrze" - powiedział Wojciech Wrochna.(PAP Biznes)

pel/ pr/

© Copyright
Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu PAP Biznes chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.

Waluty

Waluta Kurs Zmiana
1 CHF 4,6146 -0,14%
1 EUR 4,2131 -0,10%
1 GBP 4,8374 -0,18%
100 JPY 2,3178 0,35%
1 USD 3,5441 0,15%

Powiązane

Serwisy ogólnodostępne PAP