Rząd może chcieć skorzystać z obu SAFE, bo dałoby to większą elastyczność budżetowi - Citi (opinia)
Z ekonomicznego punktu widzenia trudno dostrzec powód, dla którego środki z NBP miałyby być alternatywą dla unijnego SAFE, ale można przypuszczać, że rząd będzie chciał skorzystać z obu instrumentów jednocześnie, ponieważ daje to budżetowi znacznie większą elastyczność i możliwość ograniczania kosztów obsługi długu - ocenili analitycy Citi Handlowego.
"Ostatni tydzień w kraju został zdominowany przez dyskusje na temat sposobu finansowania wydatków zbrojeniowych. Impulsem do tej dyskusji była zapowiedź prezesa NBP o możliwym przekazaniu przez bank centralny środków finansowych na cele obronne. Ponieważ szczegóły nowej propozycji nie zostały na razie zaprezentowane (poznamy je dopiero w środę), w naturalny sposób pojawiło się wiele spekulacji na temat planowanych rozwiązań. W rezultacie rentowności polskich obligacji długoterminowych wzrosły w minionym tygodniu bardziej niż w innych krajach regionu i to nawet pomimo obniżki stóp procentowych" - napisali w raporcie tygodniowym.
Dodali, że zgodnie z zapowiedziami szefa NBP, środki na wsparcie wydatków zbrojeniowych mają pochodzić z zysku NBP i będą związane z wynikiem wypracowanym na zasobach złota.
"Wiadomo też, że wypłata zysku ma być rozłożona na kilka lat, po około kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie. Ponadto, proponowane rozwiązania nie będą prowadzić do zmniejszenia rezerw złota, ani nie będzie wiązać się z zakupami obligacji rządowych przez NBP. Tyle na tym etapie wiemy. Na tej podstawie można przypuszczać, że zysk będzie pochodzić albo z operacji finansowej polegającej na jednoczesnej sprzedaży i odkupie złota lub na operacji księgowej pozwalającej na przeklasyfikowanie niezrealizowanych zysków w rzeczywisty zysk" - wskazali.
Zauważyli jednocześnie, że operacje rewaluacji złota są bardzo rzadkie, ale zdarzają się i są wykorzystywane przez banki centralne w wyjątkowych sytuacjach.
"W ciągu ostatnich trzydziestu lat było pięć takich przypadków, w tym między innymi operacje w Niemczech (1997 rok), Włoszech (2002) oraz RPA (2024). Wbrew pojawiającym się w publicznej dyskusji doniesieniom, zysk ze złota nie musiałby zostać w pełni przeznaczony na spłatę skumulowanych strat (po 2024 roku wyniosły one 48,2 mld zł, a po 2025 roku zapewne wzrosną o kolejne ~30 mld zł). Zgodnie z polskim prawem 5 proc. zysku będzie musiało być przeznaczone na fundusz rezerwowy, z którego pokrywane są straty z lat ubiegłych, a pozostałe 95 proc. może trafić do budżetu (lub szerzej – do sektora rządowego i samorządowego)" - napisali.
"W sumie oznaczałoby to wyraźny transfer środków na wydatki związane z obronnością, choć konsekwencją tej zmiany byłby wzrost płynności sektora i zapewne również pewien efekt proinflacyjny (uzależniony od tego, jaka część środków zostanie wydana w kraju). Z punktu widzenia ekonomicznego trudno jednak dostrzec powód, dla którego środki z NBP miałyby być alternatywą dla unijnego SAFE. Przypuszczamy, że rząd będzie chciał skorzystać z obu instrumentów jednocześnie, ponieważ daje to budżetowi znacznie większą elastyczność i możliwość ograniczania kosztów obsługi długu" - podsumowali analitycy Citi. (PAP Biznes)
jz/ osz/