Zima ograniczyła aktywność, wzrost PKB Polski w I kw. może spowolnić do 3,6-3,8 proc. - ING (wywiad)

Mroźna zima ograniczyła aktywność gospodarczą w Polsce na początku roku, dynamika PKB w I kw. 2026 r. może spowolnić do 3,6-3,8 proc. rdr – ocenia główny ekonomista ING BŚ Rafał Benecki. W gospodarce na znaczeniu zyskuje proces deflacji w zakresie towarów importowanych.

rafalbenecki.jpg

"Ze względu na mroźną pogodę w styczniu i lutym, która ograniczyła aktywność gospodarczą, prognozujemy, że wzrost PKB w pierwszym kwartale wyniesie między 3,6 proc. rdr a 3,8 proc. rdr, co będzie słabszym wynikiem od notowanych w czwartym kwartale 4 proc. Gospodarka może nadrabiać straty w kolejnych miesiącach, choć pewnie łatwiej o to w budownictwie niż w przemyśle, który ma znacznie większy wkład w PKB. Z tego powodu nasza prognoza wzrostu w całym 2026 r. wciąż oscyluje wokół 3,7 proc., nie przy 4 proc." - powiedział PAP Biznes Benecki.

"Zakładam, że wzrost produkcji w lutym będzie minimalny i wyniesie około 1 proc. rdr, co sprawi, że cały pierwszy kwartał nie będzie tak silny, jak oczekiwano" - dodał.

Jak zaznacza ekonomista, choć początek roku może być trudny dla polskiego przemysłu, to sygnały z całego regionu Europy Środkowej wskazują na powolne ożywienie sektora w tej części kontynentu.

"Słabsze dane dotyczące produkcji przemysłowej i budowlanej można w dużej mierze wyjaśnić czynnikami pogodowymi. Potwierdza to fakt, że w sektorach energochłonnych odnotowano znaczące spadki produkcji. Niemniej inne sygnały, takie jak zamówienia zagraniczne z całego regionu Europy Środkowej, wskazują na powolne ożywienie przemysłu w tej części kontynentu" - powiedział Benecki.

"Jest to proces, który zazwyczaj rozpoczyna się w Europie Środkowej, a dopiero później obejmuje Europę Zachodnią; obserwowaliśmy to już w przeszłości i spodziewamy się powtórki tego schematu" - dodał.

Benecki wskazuje, że wciąż głównym silnikiem polskiego wzrostu gospodarczego pozostaje konsumpcja.

"Głównym motorem wzrostu w Polsce pozostaje popyt wewnętrzny, o czym świadczą korzystne dane o sprzedaży detalicznej, potwierdzające dobrą kondycję popytu konsumpcyjnego" - powiedział ekonomista.

"Na inwestycje publiczne w sektorze budowlanym pogoda również miała ogromny wpływ, jednak dostrzegamy, że dynamika uruchamiania nowych projektów publicznych staje się coraz wyższa. Inwestycje publiczne powinny nabierać tempa w trakcie roku" - dodał.

Poprawa sentymentu gospodarczego powinna w kolejnych miesiącach wspierać popyt wewnętrzny.

"W Niemczech oraz w całej Europie, podobnie jak w Polsce, utrzymuje się bardzo wysoka stopa oszczędności. Mamy nadzieję, że konsumenci w końcu zaczną wydawać nieco więcej, bo ogólna poprawa gospodarcza zazwyczaj pozytywnie wpływa na zaufanie konsumenckie. Choć zagrożenie wojenne pozostaje bez zmian, sentyment gospodarczy w Europie Zachodniej, szczególnie w sektorach usług i przemysłu, ulega poprawie" - wskazał ekonomista.

"Dane z ostatnich miesięcy dla całej strefy euro, w tym dla Niemiec, pozwalają zakładać, że przełoży się to na nastroje konsumentów i zwiększenie popytu wewnętrznego oraz konsumpcyjnego za granicą. Ogólnie zakładamy powrót produkcji do wyższych poziomów i uruchomienie innych motorów wzrostu w Polsce, choć luty może być jeszcze pod tym względem dość słaby" - dodał.

Główny ekonomista ING zakłada, że odbić powinna również aktywność eksportowa.

"Trzecim komponentem wzrostu, który w 2025 roku nie odgrywał tak istotnej roli, ale na którego aktywację liczymy, jest eksport. Obawiamy się, że ożywienie w niemieckim sektorze obronnym nie przyniesie polskiemu przemysłowi wsparcia tak szybko, jak byśmy chcieli. Niemniej jednak sytuacja cykliczna w niemieckim sektorze motoryzacyjnym, mimo jego ogromnych problemów strukturalnych i silnej konkurencji, nie wygląda aż tak źle" - powiedział PAP Biznes Benecki.

"Przed końcem roku odnotowano tam lekką poprawę produkcji, co można interpretować jako powrót do trendu bocznego po wcześniejszym pogorszeniu. Liczymy głównie na tradycyjny komponent eksportowy, czyli motoryzację, gdyż sektor zbrojeniowy może nie przełożyć się na polską koniunkturę w tak krótkim czasie. Ważnym, potencjalnym czynnikiem ożywienia polskiego eksportu pozostaje także popyt wewnętrzny w UE" - dodał.

Wśród ryzyk dla polskiej gospodarki na 2026 r. Benecki wskazuje m. in. na opóźnienia w wydatkowaniu środków unijnych.

"Ryzykiem dla gospodarki w tym roku jest to, że nie uda się dotrzymać terminów wykorzystania wszystkich środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Jeśli pieniądze te nie przepadną, a zostaną przesunięte na kolejny rok, zrealizuje się scenariusz, w którym część środków będzie wydatkowana dopiero w drugiej połowie 2027 roku" - powiedział ekonomista.

"To sprawiłoby, że rok 2026 byłby gospodarczo mniej 'rozgrzany', za to rok 2027 okazałby się silniejszy" - dodał.

W rozmowie z PAP Biznes ekonomista ocenił, że choć wzrost bezrobocia w ostatnim czasie ma charakter sezonowy, to bardziej niepokojący jest spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, wynikający w dużej mierze z czynników demograficznych.

"Dominującym problemem staje się kurczenie się populacji osób w wieku produkcyjnym. Sytuacja różni się w zależności od regionu i sektora – podczas gdy np. w Warszawie sektor usług profesjonalnych radzi sobie dobrze, w Krakowie widoczne są zwolnienia" - powiedział Benecki.

"Komponent pracy, jego wkład do potencjalnego PKB, bardzo mocno zmienił się. Jeszcze do niedawna, podaż pracy wciąż dokładała się do wzrostu potencjalnego PKB, a dzisiaj zaczyna odejmować. Będzie to utrudniać wejście na wyższy poziom wzrostu gospodarczego. To pokazuje, że temat rozsądnej, kontrolowanej polityki migracyjnej jest dzisiaj kluczowy, żeby gospodarka mogła szybko rosnąć. Oraz oczywiście powrotu firm do inwestowania" - dodał.

DEFLACJA TOWARÓW IMPORTOWANYCH ZYSKUJE NA ZNACZENIU

Główny ekonomista ING BŚ prognozuje, że referencyjna stopa procentowa w Polsce obniży się do poziomu 3,25 proc.; a najbliższe cięcie nastąpi na przyszłotygodniowym posiedzeniu RPP.

"Spodziewamy się, że w marcu Rada Polityki Pieniężnej dokona obniżki stóp procentowych, co zostało już zasygnalizowane przez członków Rady oraz samego prezesa NBP. Podczas gdy rynek przewiduje stopę docelową na poziomie 3,5 proc., my celujemy nieco niżej – w 3,25 proc." - powiedział Benecki.

"Nasze prognozy opierają się na przekonaniu, że proces dezinflacji, a nawet deflacji w zakresie towarów importowanych, może mieć charakter trwały i rozprzestrzenić się na inne kraje Europy. W Polsce odnotowujemy blisko pięcioprocentową deflację w kategorii towarów trwałych, co znacząco wyróżnia nas na tle regionu i całej Unii Europejskiej" - dodał.

Jak zaznaczył ekonomista, sytuacja przypomina niskoinflacyjne otoczenie sprzed pandemii, z tą różnicą, że obecnie Chiny są jeszcze silniej zdeterminowane do ekspansji na rynki eksportowe.

"W ciągu ostatniej dekady Chiny znacząco zwiększyły swoje moce produkcyjne i konkurencyjność dzięki automatyzacji oraz rozwijaniu technologii, w wielu sektorach gospodarki nie tylko przemyśle samochodowym, co daje im ogromną przewagę na rynku europejskim" - powiedział Benecki.

"Deficyt handlowy Niemiec z Chinami gwałtownie wzrósł, co sugeruje, że deflacja towarów importowanych będzie zjawiskiem rozwojowym, widocznym już teraz bardzo wyraźnie w Polsce, powoli dołączają Niemcy. Jest to argument za tym, aby stopy procentowe w Polsce spadły poniżej 3,5 proc., mimo pewnych ryzyk związanych z cenami ropy" - dodał.

Benecki prognozuje, że średnioroczny wskaźnik CPI w Polsce w 2026 r. znajdzie się w przedziale 1,9-2,2 proc. rdr.

"Przed publikacją styczniowej aktualizacji CPI, związanej z dostosowaniem do metodologii COICOP, zakładaliśmy, że średnia inflacja w 2026 r. znajdzie się poniżej 2 proc. rdr. Niemniej, po aktualizacji wychodzi, że CPI raczej znajdzie się powyżej tego poziomu. Teraz czekamy na coroczną aktualizację koszyka inflacyjnego. Ogólnie zakładamy, że CPI wyniesie średnio 1,9-2,2 proc. rdr" - prognozuje główny ekonomista banku.

"Techniczne kwestie nie powinny jednak przesłaniać istotnych, długoterminowych procesów, a w szczególności wspomnianej deflacji towarów importowanych, która naszym zdaniem zyskuje coraz większe znaczenie. Argumentem za niską inflacją jest też komponent płacowy – od kilku miesięcy widzimy hamowanie tempa wzrostu wynagrodzeń. Fundamentalne czynniki sugerują zatem szybki powrót do stabilnej sytuacji cenowej znanej sprzed pandemii" - dodaje.

BEZ OŻYWIENIA INWESTYCJI PRYWATNYCH TRUDNO UTRZYMAĆ TEMPO WZROSTU

Wśród słabych punktów polskiej gospodarki ekonomista ING wskazuje na wieloletnie zaległości inwestycyjne, które będą coraz bardziej odczuwalne.

"Chwilowo tego nie widać, bo dziś mamy bardzo duży wzrost produktywności w usługach, między innymi dzięki technologii, jednak w przemyśle, który dotychczas był motorem wzrostu gospodarczego w Polsce, sytuacja wygląda gorzej" - powiedział PAP Biznes Rafał Benecki.

"Agresywna ekspansja Chin dodatkowo uderza w naszą konkurencyjność. Bez ożywienia inwestycji prywatnych w sektorze przemysłowym trudno będzie utrzymać dotychczasowe tempo wzrostu gospodarczego. Choć dziś wzrost PKB jest solidny, to nie powinno nam to przesłaniać problemu, jakim jest ogromne zaległości w inwestycjach prywatnych i problemy z innowacyjnością" - dodał.

Ekonomista zaznacza, że wsparciem dla inwestycji mogą okazać się zwiększone nakłady na obronność.

"Można powiedzieć, że w warunkach opóźnień inwestycyjnych, zwiększone, publiczne wydatki na obronność to paradoksalnie 'historyczny fart', choć ciężko mówić o obecnej sytuacji geopolitycznej w ten sposób – wojna w Ukrainie to przede wszystkim wielki kryzys w wymiarze humanitarnym. Historia pokazuje jednak, że wydatki zbrojeniowe często wiążą się z intensywnymi badaniami i rozwojem, co mogłoby pobudzić innowacyjność w Polsce" - powiedział ekonomista.

"Kluczowe jest jednak, aby znacząca część zamówień trafiała do sektora prywatnego, tak jak miało to miejsce w Korei Południowej czy Izraelu, gdzie innowacje wojskowe 'rozlały się' na sektor cywilny. Niemniej prywatny biznes wciąż pozostaje ostrożny, jeśli chodzi o inwestycje, widać to z m. in. z badań NBP. Plany inwestycyjne na rok do przodu w prywatnym sektorze wciąż są bardzo pesymistyczne. Publiczne firmy przeciwnie – są bardzo optymistyczne" - dodał.

Główny ekonomista ING BŚ ocenia, że w dłuższym horyzoncie kluczowe dla rozwoju gospodarczego jest też skalowanie biznesu.

"Inicjatywy takie jak Innovate Poland czy programy wspierające ekspansję zagraniczną polskich firm są krokami w dobrym kierunku. Kluczowe dla przyszłości gospodarki jest skalowanie biznesu – w polskich warunkach duże firmy są nawet trzykrotnie bardziej wydajne niż małe" - powiedział Benecki.

"Niezbędny jest także rozwój rynków finansowych, w tym funduszy Venture Capital i Private Equity, które stanowią wylęgarnię innowacyjnych przedsiębiorstw mogących w przyszłości zadebiutować na giełdzie" - dodał.

Patrycja Sikora (PAP Biznes)

pat/ gor/

© Copyright
Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu PAP Biznes chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.

Waluty

Waluta Kurs Zmiana
1 CHF 4,7279 0,06%
1 EUR 4,2693 0,15%
1 GBP 4,9436 0,09%
100 JPY 2,3374 0,62%
1 USD 3,7277 1,08%
Serwisy ogólnodostępne PAP