Prezydent zawetował nowelizację umożliwiającą blokowanie nielegalnych treści w internecie (opis)
Prezydent Karol Nawrocki poinformował w piątek, że zawetował nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Miała ona umożliwić prezesom UKE i KRRiT wydawanie wobec platform internetowych nakazów usunięcia nielegalnych treści dotyczących ponad 20 czynów zabronionych.
Według Nawrockiego, ustawa w praktyce oznaczałaby administracyjną cenzurę. Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ocenił z kolei, że prezydent zawetował bezpieczeństwo w internecie.
Prezydent Nawrocki przedstawił swoje argumenty za wetem w opublikowanym nagraniu. Stwierdził, że ustawa wdrażająca tak zwane DSA, czyli unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych, w założeniu miała chronić obywateli, szczególnie dzieci.
"To prawda. Wirtualna rzeczywistość niesie dziś wiele zagrożeń. To sprawa niezwykle ważna, wymagająca roztropnego, skutecznego i mądrego uregulowania. Właśnie dlatego nie wolno było jej zniszczyć złymi wrzutkami legislacyjnymi. Po raz kolejny do dobrych rozwiązań doklejono przepisy, które są nie do obrony i po prostu szkodzą. (...) Zamiast realnej kontroli sądowej wprowadzono rozwiązanie absurdalne - sprzeciw wobec decyzji urzędnika, który obywatel musi złożyć w ciągu 14 dni" - wskazał Nawrocki.
Prezydent podkreślił, że - jego zdaniem - proponowane w ustawie rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak musiałby walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii.
"Na to zgody być nie może. (...) Jako prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę" - dodał.
Jak mówił, do rozwiązań, które realnie mogłyby chronić dzieci, doklejono przepisy, które czynią całość ustawy nie do przyjęcia.
"Dlatego mówię: weto" - wskazał.
Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski odnosząc się do zawetowania ustawy zaznaczył, że miała ona chronić dzieci w internecie.
"Prezydent zawetował bezpieczeństwo w Internecie. To cios wymierzony w Polskę i w Polaków. Karol Nawrocki wetując ustawę o usługach cyfrowych (DSA), wystawił polskie dzieci na żer internetowym predatorom. To weto to nie jest obroną wolności słowa – to klauzula bezpieczeństwa dla pedofilów i oszustów, którzy mogą czuć się w polskiej sieci bezkarni" - ocenił we wpisie na platformie X Gawkowski.
Jego zdaniem, ustawa wzmacniała prawo do odwołania od decyzji platformy, dawała prawo do życia bez hejtu, oszustw i brudnych kampanii z zagranicy.
"Chroniła dzieci przed przemocą i pedofilami. Chroniła rodziny przed dezinformacją. Chroniła Polskę przed ruską propagandą. Chroniła wreszcie użytkowników przed algorytmami, które dziś decydują, co widzimy online. Wetując DSA Prezydent mówi: najpierw algorytmy, najpierw hejt, najpierw zło – dopiero potem obywatele. Wstyd!" - napisał minister Gawkowski.
Nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną została uchwalona przez Sejm 21 listopada ub.r. Zakładała ona m.in., że prezes UKE i KRRiT mogliby wydawać platformom internetowym nakazy usunięcia nielegalnych treści dotyczących ponad 20 czynów zabronionych. Dawała też Urzędowi Komunikacji Elektronicznej (UKE) możliwość odblokowania treści zablokowanych przez platformę w niektórych przypadkach.
W trakcie prac parlamentarnych przyjęto szereg poprawek do ustawy. Jedna z nich zniosła klauzulę natychmiastowej wykonalności decyzji prezesa UKE i KRRiT o nakazie zablokowania treści. Zakładała, że strona, której dotyczyłaby taka decyzja, mogłaby wnieść sprawę do sądu i dopiero jego rozstrzygnięcie nadać miało decyzji rygor wykonalności; bądź upłynięcie terminu na wniesienie sprawy do sądu.
Resort cyfryzacji tłumaczył, że chodziło o to, by na końcu każdego postępowania to sąd decydował, czy dana treść w internecie jest nielegalna czy jest legalna. O to, by o zablokowaniu treści decydował niezależny sąd, a nie UKE czy KRRiT, wnioskowali wcześniej posłowie PiS. Fundacja Panoptykon tłumaczyła, że zmiana ta miała znacząco ograniczyć procedurę blokowania treści przez prezesa UKE i KRRiT, ale była też kompromisem, jeśli chodzi o ryzyko nadmiernego ograniczenia wolności słowa.
Kolejna z przyjętych zmian zakładała, że Prezes UKE mógłby wydać decyzję o odblokowaniu treści wtedy, gdy doszło do błędu technicznego, np. w sytuacji, gdyby algorytm nieprawidłowo zakwalifikował daną treść jako nielegalną.
Nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw miała zapewnić skuteczne stosowanie w Polsce przepisów unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA), dotyczącego m.in. blokowania nielegalnych treści w internecie. Ustawa zakładała, że nadzór nad stosowaniem przepisów DSA w Polsce sprawować miał prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej - w większości przypadków, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) - w zakresie platform wideo, a także prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – w zakresie platform handlowych oraz innych spraw dotyczących ochrony konsumentów.
W uchwalonej przez Sejm wersji ustawy założono, że urzędnicy mogliby wydawać decyzje o blokowaniu treści dotyczących 27 czynów zabronionych, głównie Kodeksem karnym, zawierających m.in.: groźby karalne, namowę do popełnienia samobójstwa, pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim, propagowanie ideologii totalitarnych, a także nawoływanie do nienawiści i znieważanie na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych - w tym treści zawierające mowę nienawiści, rozpowszechniane w mediach społecznościowych. Ustawa wymieniała też treści naruszające prawa autorskie czy odnoszące się do nielegalnej sprzedaży towarów lub nielegalnego świadczenia usług.
Ustawa uprawniała osoby fizyczne i m.in. prokuraturę, policję, Krajową Administrację Skarbową, straż graniczną (w sprawach dot. handlu ludźmi) do złożenia wniosku o wydanie nakazu zablokowania nielegalnej treści. Zgodnie z ustawą, autor spornej treści miał otrzymywać od usługodawcy internetowego zawiadomienie o rozpoczęciu procedury i mieć dwa dni na przedstawienie swojego stanowiska. Od decyzji UKE lub KRRiT autor treści miał prawo wnieść sprzeciw do sądu powszechnego w ciągi 14 dni.
Prezydent Karol Nawrocki przekonywał pod koniec listopada ub.r., że ustawa ws. blokowania nielegalnych treści w internecie jest „nadregulacją” unijnych przepisów i dąży do zabierania Polakom możliwości dzielenia się w sieci swoimi opiniami. Politycy opozycji regularnie podnosili też argument, że ustawa ma rzekomo wprowadzić cenzurę.
Akt o usługach cyfrowych (DSA) jest pierwszą na świecie regulacją cyfrową (rozporządzeniem), która nakłada na firmy w całej UE odpowiedzialność za treści zamieszczane na ich platformach. W całości obowiązuje w krajach członkowskich od 17 lutego 2024 r. Artykuły 9. i 10. DSA wskazują, że państwowe organy sądowe i administracyjne mogą nakazywać dostawcom blokowanie treści w internecie. (PAP)
fos/ mbl/ jls/ pad/ js/ asa/