Krótkoterminowe perspektywy dla inflacji poprawiły się; w dłuższym horyzoncie więcej ryzyk – Santander BP (wywiad)

PIotr_Bielski_SantanderBP.jpg

Krótkoterminowe perspektywy dla inflacji w Polsce poprawiły się, ale w dłuższym horyzoncie pojawia się więcej ryzyk, w związku z luźniejszą polityką fiskalną i zwiększonymi wydatkami na obronność w Europie - ocenia Piotr Bielski, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych w Santander BP. Docelowa stopa procentowa NBP może ukształtować się na wyższym poziomie.


"Perspektywy inflacji na ten rok wyglądają lepiej niż jeszcze dwa miesiące temu. Po przeszacowaniu koszyka inflacyjnego punkt startowy jest niższy, pomaga też umocnienie złotego, które wpływa na ceny towarów importowanych, a także niższe ceny ropy naftowej. Zakładamy, że ścieżka inflacji w tym roku będzie niższa niż niedawno przewidywaliśmy. Jesteśmy na końcu 'płaskowyżu', z którego inflacja od kwietnia zacznie się obniżać" - powiedział PAP Biznes Bielski.

Ze wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że inflacja CPI w Polsce w marcu 2025 r. w ujęciu rok do roku utrzymała się na poziomie ze stycznia i lutego i wyniosła 4,9 proc. Santander BP prognozuje, że w kwietniu CPI obniży się do 4,3 proc. rdr, a w lipcu spadnie poniżej 3,5 proc. rdr.

"Początkowo spadki będą dość delikatne – prognozujemy, że w kwietniu CPI może zejść do 4,3 proc. i na podobnym poziomie utrzyma się przez kolejne dwa miesiące. Mocniejszy spadek nastąpi w lipcu, ze względu na efekt bazy – będzie to 12 miesięcy od momentu wzrostu cen energii, po ich częściowym uwolnieniu w ubiegłym roku" - powiedział ekonomista.

"Według naszych szacunków od lipca inflacja znajdzie się poniżej 3,5 proc., tj. w paśmie odchyleń od celu NBP. Na takim poziomie CPI powinien utrzymać się prawie do końca tego roku, w grudniu możliwy jest nieznaczny wzrost" - dodał.

Bielski nie spodziewa się skokowego wzrostu cen energii w IV kw. 2025 r.

"Obserwując narrację ze strony rządu, firm energetycznych i starając się wczuć w logikę kampanii wyborczej nie wydaje się, żeby rząd dopuścił do wzrostu cen energii na koniec roku. Decyzje dotyczące cen w IV kw. rozstrzygną się zapewne jeszcze przed wyborami" - powiedział ekonomista.

"W najbliższych miesiącach prawdopodobnie zobaczymy wnioski spółek energetycznych pokazujące niższe taryfy, a jeśli nie – rząd zadecyduje zapewne o dalszym zamrożeniu. Stąd nie zakładamy skokowego wzrostu cen energii od IV kw. 2025 r." - dodał.

Dyrektor departamentu analiz ekonomicznych w Santander BP zaznacza jednak, że choć w krótkim terminie perspektywy dla inflacji w Polsce poprawiły się, to w dłuższym okresie pojawia się więcej ryzyk.

"Krótkoterminowe perspektywy inflacji – do końca roku – są ewidentnie lepsze, niemniej nie można ignorować tego, co dzieje się w Europie, czyli skrętu w stronę luźniejszej polityki fiskalnej i większych wydatków na obronność. Choć są to na razie tylko plany, to kierunek wpływu tego procesu na inflację jest jednoznaczny – w średnim okresie będzie to raczej zwiększało presję na wzrost cen. Mamy zatem pewien słodko-gorzki miks – w krótkim okresie inflacja będzie wyglądała lepiej, ale na horyzoncie pojawia się więcej ryzyk" - powiedział PAP Biznes Bielski.

"Ożywienie gospodarcze, zwiększone wydatki na infrastrukturę i armię będą bez wątpienia wywoływały presję inflacyjną w średnim terminie, przynajmniej w części sektorów. Być może ryzyka te nie spowodują, że inflacja w Polsce mocno wybije się z przedziału odchyleń od celu NBP, ale mogą spowodować, że zejście z 3,5 proc. do 2,5 proc. zajmie więcej czasu" - dodał.

Zdaniem ekonomisty, ryzyka inflacyjne w dłuższym terminie sugerują, że docelowa stopa procentowa NBP może ukształtować się na wyższym poziomie, niż wcześniej zakładano.

"Taki scenariusz dla inflacji utwierdza nas w przekonaniu, że choć pojawią się podstawy do rozpoczęcia obniżek stóp procentowych w tym roku – najprawdopodobniej w lipcu – to suma obniżek w horyzoncie najbliższych dwóch lat może być trochę mniejsza, niż do tej pory zakładaliśmy" - powiedział ekonomista.

"Z tego powodu przesunęliśmy w górę prognozę dla docelowej stopy NBP. Jeszcze niedawno zakładaliśmy, że może ona zejść do 3,5 proc. w przyszłym roku, teraz zakładamy, że pewnie nie będzie ona niższa niż 4 proc. W tym roku zakładaliśmy, że zejdziemy do 4,5 proc., teraz prognozujemy spadek referencyjnej stopy procentowej do 5 proc. do końca bieżącego roku" - dodał.

WZROST W '25 NA POZIOMIE 3,5 PROC.; BRAK ARGUMENTÓW ZA WYŻSZĄ DYNAMIKĄ

Santander BP prognozuje, że polska gospodarka urośnie w 2025 r. o 3,5 proc. Dyrektor departamentu analiz ekonomicznych banku wskazuje, że obecnie nie widać przesłanek, które mogłyby sugerować wyższą dynamikę.

"Na horyzoncie pojawiają się pozytywne czynniki – zwiększenie wydatków na infrastrukturę i zbrojenia w Europie będzie stymulowało europejskie gospodarki i Polska też z tego skorzysta, niemniej ten horyzont jest raczej poza 2025 r. Trudno liczyć, żeby efekty tego procesu zaczęły materializować się już w tym roku. Jednocześnie w krótkiej perspektywie mogą zmaterializować się negatywne efekty" - powiedział PAP Biznes Bielski.

"Złoty jest mocniejszy, co może mieć negatywny wpływ na eksporterów i wzrost. Badania NBP pokazują, że na każde 5 proc. aprecjacji nominalnego, efektywnego kursu PLN – jeśli jest trwałe – może obniżyć wzrost PKB o 0,2 pkt. proc. w pierwszym roku" - dodał.

Ekonomista wskazał też na ryzyko eskalacji wojen handlowych na świecie.

"Nikt z nas nie wie ile z zapowiedzi wejdzie w życie, ale wydaje się, że kierunek jest jasny – będziemy żyli w świecie wyższych niż do tej pory ceł. O ile będą one wyższe i jakie sektory obejmą – to się dopiero okaże. Niemniej wzrost protekcjonizmu jest ewidentny i nie będzie on obojętny dla gospodarki. W krótkim horyzoncie może to raczej hamować wzrost. Na ten rok nie widzę zatem argumentów za podnoszeniem prognozy dynamiki PKB" - wskazuje Bielski.

"W ostatnich miesiącach w danych miesięcznych widzimy wzrost zmienności, stąd nie można się nadmiernie spieszyć z wyciąganiem wniosków. Jeden słabszy odczyt nie oznacza jeszcze zmiany trendów. Niemniej taka wahliwość skłania raczej do ostrożności. Na razie realizuje się scenariusz, który założyliśmy kilka miesięcy temu – tj. wzrost na poziomie 3,5 proc., który będzie opierał się głównie na ożywieniu inwestycji" - dodał.

Zdaniem Bielskiego, rosną szansę, że w kolejnych latach polska gospodarka przyspieszy i wzrost może przekroczyć 4 proc.

"Dużo zależy jednak od tego, jak potoczą się wojny handlowe. Zdrowy rozsądek sugeruje zakładać, że nie powinno dojść do ostrej eskalacji, bo to nikomu nie służy, niemniej zdrowy rozsądek może nie być dobrym doradcą w tej sytuacji" - zaznacza ekonomista.

W ocenie Bielskiego, potencjalne zakończenie wojny w Ukrainie to istotny czynnik z punktu widzenia perspektyw dla wzrostu, trudno jednak ocenić czym zakończą się trwające negocjacje, a możliwe warianty porozumienia pokojowego są bardzo różne.

"W optymistycznym scenariuszu, w którym dochodzimy do w miarę trwałego pokoju, optymizm dotyczący wzrostu gospodarczego w kolejnych latach może się zwiększyć. Polska w takim scenariuszu może stać się logistycznym centrum pomocy w odbudowie Ukrainy, uczestniczyć w tym będą polskie firmy. W takim scenariuszu można też prawdopodobnie liczyć na tańszą energię w Europie, jeśli w jakiejś formie wrócimy do handlu z Rosją" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"Jeżeli jednak porozumienie będzie niestabilne lub ryzyko zagrożenia ze strony Rosji nasili się, to napływ inwestycji do naszego regionu może być mniejszy, a ceny energii wyższe. Jeżeli np. USA zgodzą się na porozumienie pokojowe na warunkach Rosji, a Europa nie będzie chciała tego zaakceptować, to pojawia się pytanie czy USA nie zagrożą wstrzymaniem dostaw swojego LNG, co wystrzeliłoby ceny energii w Europie w kosmos. Możliwych rozwiązań jest bardzo dużo i ciężko wpisać je w scenariusze makroekonomiczne. Jeśli jednak procesy rozstrzygną się pomyślnie, to wzrost gospodarczy w Polsce może wyraźnie przyspieszyć, ale jednocześnie presja inflacyjna będzie większa" - dodał.

Źródłem niepewności dla inflacji pozostaje też sytuacja na Bliskim Wschodzie.

"Cena ropy jeszcze niedawno spadła do 70 USD za baryłkę, teraz znowu odbija. Jakakolwiek eskalacja sporu w tym regionie mogłaby spowodować mocniejszy wzrost cen ropy" - powiedział ekonomista Santander BP.

Patrycja Sikora (PAP Biznes)

pat/ osz/

© Copyright
Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu PAP Biznes chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.

Waluty

Waluta Kurs Zmiana
1 CHF 4,3862 0,12%
1 EUR 4,1831 0,11%
1 GBP 5,0043 0,11%
100 JPY 2,5859 0,54%
1 USD 3,8704 0,25%