Wpływ ceł na PKB Polski w zależność od scenariusza to od -0,11 proc. do -0,43 proc. - PIE (opinia)

Wpływ ceł na PKB Polski w zależność od scenariusza może wynieść od -0,11 proc. do -0,43 proc. - oceniają analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Zapowiadane przez prezydenta USA Donalda Trumpa tzw. cła wzajemne na towary importowane z niemal wszystkich państw świata mają wejść w życie już w środę. Nadal jednak nie ma pewności co do ich ostatecznego kształtu.
"Skala konsekwencji będzie zależeć od ostatecznego zakresu ceł. Obecnie wprowadzone cła na stal i aluminium oraz na wszystkie produkty z Chin, a także cła odwetowe ogłoszone przez Chiny i UE obniżą, wg szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego, polski PKB o 0,11 proc. w krótkim terminie. Konsekwencje nałożonych ceł mogą być najbardziej dotkliwe dla górnictwa i wydobywania, gdyż eksport z sektora może zostać ograniczony o 4-5 proc." - napisano w raporcie PIE.
"Rozszerzenie ceł np. o sektor motoryzacyjny na cały świat (w wysokości 25 proc.) nie spowoduje radykalnego pogorszenia sytuacji polskiej gospodarki. Jej PKB może wówczas zmaleć o 0,12 proc. PKB w stosunku do sytuacji bez nałożonych ceł, a w przypadku działań odwetowych UE – o 0,15 proc. PKB. Nieco niższy szacunek kosztów dla polskiej gospodarki wskazywało wcześniejsze badanie EY przy podobnych założeniach" - dodano.
Z analiz PIE wynika, że w przypadku najbardziej negatywnego scenariusza, tj. ostrej wojny handlowej z UE, wpływ ceł na PKB może wynieść od -0,38 proc. do -0,43 proc.
"Według szacunków PIE, polski PKB może być niższy o mniej niż 0,5 proc. w scenariuszu unijno-amerykańskiej wojny celnej. Takie negatywne konsekwencje odczułaby polska gospodarka, gdyby USA, poza już obowiązującymi barierami, nałożyły jeszcze dodatkowe cła w wysokości 25 proc. tylko na UE. Obawy przed potencjalnymi konsekwencjami ceł wyraża 40 proc. przedsiębiorców w Polsce badanych przez PIE" - napisano w raporcie.
Starsza analityczka w PIE, Aleksandra Sojka, wskazała podczas śniadania prasowego, że szacunki te obrazują krótkoterminowy wpływ na PKB.
"Do czasu aż firmy dostosują się. W praktyce to rok, dwa lata" - powiedziała analityczka.
"Jeśli chodzi o to, co wydarzy się dzisiaj - prawdopodobnie jesteśmy gdzieś pomiędzy. Czekamy na faktyczny zakres" - powiedział podczas śniadania prasowego kierownik zespołu gospodarki światowej w PIE, Marek Wąsiński.
Prezydent USA Donald Trump ma ogłosić cła podczas przemówienia w Ogrodzie Różanym Białego Domu w środę o godz. 16.00 czasu lokalnego (godz. 22.00 w Polsce). Nałożenie ceł ma być - jak to ujął - dniem wyzwolenia Ameryki. We wtorek rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt poinformowała, że zapowiadane przez prezydenta Trumpa tzw. cła wzajemne na towary importowane z niemal wszystkich państw świata wejdą w życie już w środę. Nadal jednak nie ma pewności, jakie będą to cła.
Jak zaznaczają autorzy raportu PIE, Stany Zjednoczone są drugim po Niemczech odbiorcą polskiej wartości dodanej na świecie.
"Popyt finalny USA w 2023 r. odpowiadał za 2,6 proc. polskiego PKB i ok. 3 proc. zatrudnienia. Większość (57 proc.) tych powiązań wynika z eksportu pośredniego przez inne państwa, m.in. Niemcy, Meksyk i Kanadę. W eksporcie bezpośrednim z Polski do USA, Stany Zjednoczone są dopiero 8. partnerem" - napisano.
Analitycy Polskiego Instytut Ekonomicznego wskazują, że cła mogą służyć USA do redukcji deficytu handlowego, przekierowaniu wpływów do budżetu z podatków na cła oraz o wzmocnieniu pozycji negocjacyjnej.
"Amerykańska administracja zdaje się kierować wieloma celami jednocześnie, stąd też jej działania mogą być mniej skuteczne i gorsze dla sytuacji gospodarczej zarówno w USA, jak i na świecie. Mówi się o trzech najważniejszych celach: redukcji deficytu handlowego, przekierowaniu wpływów do budżetu z podatków na cła oraz o wzmocnieniu pozycji negocjacyjnej USA wobec partnerów. Często pojawiającym się wątkiem jest poprawa konkurencyjności sektora przemysłowego w USA" - napisano w raporcie.
"Cła w świetle literatury ekonomicznej zdają się nie być najlepszym narzędziem realizacji nawet jednego z wymienionych celów, tym bardziej wszystkich jednocześnie" - dodano.
Zdaniem analityków PIE, szczególne zagrożenie wojną handlową mogą odczuwać państwa o asymetrycznych relacjach z USA zarówno gospodarczych (np. Meksyk czy Kanada), jak również związanych z bezpieczeństwem (np. Polska i inne państwa UE).
"Wobec tych ostatnich administracja nie wyklucza gróźb związanych z częściowym wycofaniem wsparcia w obszarach związanych z polityką bezpieczeństwa. Polityka celna obecnej amerykańskiej administracji jest przede wszystkim narzędziem polityki wewnętrznej, nie ograniczonej tylko do gospodarki" - napisano w raporcie. (PAP Biznes)
pat/ ana/